Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Made in China

Artykuł zawiera spoilery!


Każdy ma w szafie jakąś targową chińszczyznę. Jeszcze mam w pamięci jak z miesiąc temu chiński kabel od chińskiego sprzętu zgubił swoją chińską wtyczkę w moim mam nadzieje niechińskim kontakcie. Made in China oznacza także swego rodzaju uniwersalizm dostępu.

Może faktycznie nie najlepiej wykonane. Może tylko na jeden raz. Ale dostępne dla wszystkich.

Chyba właśnie tak jest z „Chinką” Xiaolu Guo. Biedna mała Chinka, z biednej małej wioski, bez perspektyw i planów na przyszłość miota się przez półtorej godziny w poszukiwaniu wygodnego życia bez konieczności zakasania rękawów.

Lu Mei to młoda, zbuntowana dziewczyna z chińskiej wioski. Ma konflikty z matką, która każe jej pomagać w domu. Niedobra mama. Zaczyna spotykać się z mężczyznami, ale chyba żadnego nie traktuje poważnie. Taki wiek. Pracuje w przydrożnej knajpie, gdzie szuka ukojenia w jakimś chińskim odpowiedniku „Bravo”. Któż tego nie czytał. Niestety wpada w łapy brudnego, spoconego robotnika gwałciciela. Chinka ucieka, ale przed czym i do czego trudno powiedzieć. Zmienia kolejne prace, rzuca kolejnych mężczyzn. A motywacji tego trudno dociec.

Film o samotności, chińskiej outsiderce, odwadze, tęsknocie za lepszym życiem, wielkiej podróży… może w jakimś sensie. Niestety w sensie pejoratywnym.

Mei jest samotna od pierwszej do ostatniej minuty filmu. Nie jest to jednak wina sytuacji kraju, złych ludzi, których spotyka na swojej drodze, braku zrozumienia ze strony otoczenia, czy też zwykłego pecha. Winne jest podejście głównej bohaterki do ludzi. Młoda Mei jest po prostu interesowna i wyrachowana. Trudno nie być samotnym traktując ludzi tak przedmiotowo.

Co dla głównej bohaterki jest lepszym światem do którego dąży? W końcu opuszcza rodzinne strony w pogoni za jakimś marzeniem. I wygląda na to, że tym marzeniem jest wygodne życie. Obawiam się, że wizja lepszego życia Mei ogranicza się do bezmyślnego wiszenia na ramieniu kolejnego mężczyzny, który ją utrzymuje.

Przeciwko czemu buntuje się nasza outsiderka. Nie przeciwko nierównościom społecznym i chińskiej rzeczywistości. Mei najwyraźniej buntuje się przeciwko pracy, przeciwko życiu w małej wiosce. I dąży do swojej rzeczywistości z kolorowych czasopism. Jej marzenie obrazuje wyrwana kartka z kalendarza.

Na czym polega odwaga chińskiej dziewczyny? Chyba na umiejętności sprawnego pakowania swojego plecaczka i ucieczce. Mei nie próbuje rozwiązywać problemów, ona sprawia, że to przestają być jej problemy.

Rock’n’rollowa rzeczywistość filmu ogranicza się do muzyki stanowiącej tło historii. Film nie ma tempa, wlecze się. Do tego dosłowność obrazu momentami zapiera dech w piersiach. Mei zostaje zgwałcona, tuż po ostrzeżeniu "uważaj na złych mężczyzn".

Film faktycznie nie najlepiej zrobiony i tylko na jeden raz. Miejmy nadziej, że mało uniwersalny.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook